Nigdy nie przypuszczałam, że ja – człowiek, który zdecydowanie bardziej woli chodzić niż jeździć i o motoryzacji nie ma bladego pojęcia, kiedyś zdecyduję się o niej napisać. Nie sądziłam też, że przyjdzie mi to po urlopie, w czasie którego przeszłam ponad 100 km… Cóż, jak głosi tenorowa aria Księcia Mantui z „Rigoletto” Giuseppe Verdiego, „la donna è mobile” ;)
Czy motoryzacja ma coś wspólnego z candidate experience i marką pracodawcy? Ano ma i to dużo. I nie chodzi wcale o markę pojazdu, którym rekruter zmierza na spotkanie z kandydatem. Chociaż sam pojazd jest tu bardzo ważny. O ile tylko pracodawca lub rekruter wie, jak nim dojechać do celu.

Gdy po swoich wakacyjnych spacerach wróciłam do internetowej rzeczywistości, wpadłam na informację prasową opublikowaną przez agencję pracy tymczasowej Work Express. „34 miejscowości, prawie 4 tysiące kilometrów i 872 osoby chętne do pracy za granicą – oto efekt wiosennej trasy mobilnego biura rekrutacji”. Uśmiechnęłam się szeroko. Dlaczego? Bo wiele firm głowi się nad mniej lub bardziej wyszukanymi metodami skutecznego dotarcia do kandydatów, a są agencje HR, które od przynajmniej 2 lat intuicyjnie podejmują działania, które można uznać za wyjątkowe. Świadomie użyłam liczby mnogiej, bo przypadek Work Express nie jest odosobniony. Chociaż fakt faktem, akurat ten podmiot swoje działania terenowe komunikuje najlepiej ze swojej konkurencji.

work bus

Źródło zdjęć: http://workbus.pl/

Agencja ta stworzyła Work Busa, który jest niczym innym jak biurem rekrutacji na kółkach. Pojazd ten jest wyposażony we wszystkie niezbędne sprzęty, które mogą się kojarzyć z działem rekrutacji – są stoliki, przy których siedzą konsultanci, są krzesła dla kandydatów, są foldery z ofertami pracy. Jest szafka na dokumenty i drukarka (zapewne są też i umowy). Jedyna i najważniejsza różnica pomiędzy stacjonarnym a mobilnym biurem rekrutacji polega na tym, że w przypadku tego drugiego nikt nie oczekuje od kandydata, że to on pokona kilometry w celu zdobycia pracy. To agencja przybywa do niego.

Wydawać by się mogło, że to nic takiego. Że to przecież jeden z marketingowych sposobów zwrócenia uwagi kandydatów na oferty pracy. Że takich inicjatyw było więcej: czy to w wydaniu agencji Personnel International, której Rekrutobusem w 2011 r. zachwycały się nawet polskie telewizje…

…czy to w wydaniu Akcji Job, której mobilne biuro rekrutacyjno-administracyjne w ramach AKCJI BUS jeździ w te wakacje po Polsce.

akcja bus

Źródło: http://www.akcjajob.pl/akcja-bus/

To jednak nie jest nic takiego. To jest bardzo duże rekrutacyjne COŚ. To jest genialne w swej prostocie narzędzie do tworzenia niezwykłych wrażeń kandydatów z marką pracodawcy. Co bowiem komunikuje kandydatowi taki kolorowy pojazd z ofertami pracy i rekruterami na pokładzie, parkujący w jego miejscowości? Kandydat po jego zobaczeniu pomyśli sobie:

  • Ta agencja pracy wie o istnieniu mojej miejscowości, a nawet zabiega o moje względy. Zależy jej na mnie.
  • Ta agencja szanuje mój czas i moje pieniądze, których – jeśli nie mam – nie chcę wydawać na podróże, które nie dadzą mi gwarancji, że dostanę pracę.
  • Ta agencja jest bliżej moich spraw niż jakakolwiek inna agencja pracy.
  • Ta agencja działa prężnie i nowocześnie.
  • O tej agencji mówią media, więc pewnie jest sprawdzona i działa legalnie.
  • Za pośrednictwem takiej agencji mógłbym pracować.
  • Ta agencja pomoże mi w zdobyciu pracy.

Takie mobilne biuro rekrutacji generuje masę pozytywnych emocji i skojarzeń. Dzięki niemu mamy okazję do nawiązania kontaktu z osobami poszukującymi pracy rozsianymi po różnych miejscowościach w całej Polsce. Możemy również przypomnieć o swoim istnieniu osobom, które kiedyś składały aplikacje w naszej agencji zatrudnienia lub pracowały za naszym pośrednictwem.

To również świetna okoliczność do nawiązywania kontaktów z lokalnymi urzędami pracy, biurami karier czy mediami, które chętnie chwalą przedsiębiorstwa za prospołeczne i niestandardowe inicjatywy. Nie mówiąc już o budowaniu wizerunku przyjaznej, nowoczesnej firmy wśród aktualnych i potencjalnych partnerów biznesowych oraz utwierdzaniu potencjalnych kandydatów w przekonaniu, że jesteśmy świetnym miejscem pracy. A przecież to właśnie na tym pracodawcom i agencjom rekrutacyjnym powinno zależeć najbardziej.