Jednym z największych mitów funkcjonujących w branży HR jest przekonanie o tym, że dbanie o doświadczenia kandydatów i pracowników z marką pracodawcy oraz prowadzenie efektywnej komunikacji rekrutacyjnej można zostawić na później.

Przekonanie to dało o sobie znać na przełomie kwietnia i maja, gdy w mediach było głośno na temat firmy Luxoft, która pod krakowskie biurowce wysłała rockowe hostessy. Rozdawały one pączki zapakowane w pudełka w kształcie gramofonów. Rockowa Środa to słodka akcja, jakich wiele – możecie powiedzieć . W końcu raz na jakiś czas ktoś nas zaczepia na ulicy, aby nam dać coś za darmo – puszkę coli, gazetę czy zniżkę do najbliższego pubu. Tym razem jednak była to akcja stricte rekrutacyjna, a jej grupę docelową stanowili aktualni pracownicy firm informatycznych, które są konkurencją dla Luxoftu. Oprócz pączków otrzymali oni informację, że za polecenie programisty, który pozytywnie przejdzie proces rekrutacyjny, mogą dostać 4000 zł.

Luxoft

Rock Wednesday, źródło: Facebook.com/Luxoft.Poland

Gdy już było po wszystkim, w Pulsie Biznesu pojawiła się rozmowa z globalnym wiceprezesem ds. marketingu. Przemysław Berendt przyznał, że chociaż akcję można uznać za bardzo udaną, to oprócz liczby 41 rekomendacji Luxoft otrzymał także maile i telefony od zdenerwowanej konkurencji. Trudno jednak oczekiwać, aby się tym przejął – w kwietniu jego firmie udało się zrekrutować 38 nowych pracowników.

To, że konkurencja o akcji się dowie, nie tylko było do przewidzenia, ale zapewne należało do głównego celu organizatorów pączkowego przedsięwzięcia. W końcu wieść o słodkim pudełku, które może przyczynić się do całkiem przyjemnego zastrzyku gotówki, niesie się szybko i budzi skrajne emocje. U osób, które o zmianie pracy nie myślały (lub nie mówiły głośno), jest efekt zaskoczenia. U bardziej podatnych na zmiany zawodowe (i kto wie, może też bardziej łakomych) jest entuzjazm. U osób, które posiadają w swoim kręgu przynajmniej kilku znajomych spełniających wymagania Luxoftu, jest nadzieja. Jest też niepokój – szczególnie u zarządzających zespołami programistów, którzy wiedzą aż za dobrze, że nieplanowana rekrutacja kompetentnego i zmotywowanego kandydata pochłania sporo czasu i jeszcze więcej budżetu.

Pączki – główne źródło zamieszania. Źródło: Facebook.com/Luxoft.Poland

Oczywiście można kwestionować taką formę działań rekrutacyjnych. Poddawać w wątpliwość kreatywność i etykę pomysłodawców. I powtarzać, że można to robić inaczej, spokojniej, z klasą. Zamiast jednak obrażać się na konkurencję za podejmowanie mniej lub bardziej odważnych kroków w rekrutacji, może warto przyjrzeć się działaniom, które sami podejmujemy jako pracodawca? O ile oczywiście będzie się czemu przyglądać. Może to być bowiem dla nas moment olśnienia. Że błędem jest hołdowanie przekonaniu, iż projektowanie doświadczeń kandydatów i pracowników z marką pracodawcy można zostawić na później.

Czy to nam się podoba czy nie, rozwój gospodarczy sprawia dziś wrażenie gigantycznego wyścigu zbrojeń. Klimat walki udziela się również uczestnikom rynku pracy –  kandydaci konkurują o najlepszych pracodawców, a pracodawcy o najlepszą kadrę. Szczęśliwi ci, którzy nie tylko podejmują aktywne działania wizerunkowe, ale mają też zadowolonych pracowników. To oni mniej lub bardziej świadomie pełnią rolę ambasadorów marki i gdy jest potrzeba, dzielnie stają w jej obronie. Tak jak zrobił to jeden z pracowników firmy IBM, który wszedł na fanpage Luxoftu i pozostawił na nim następującą wiadomość dla organizatorów Rockowej Środy:

Reakcja na pączki. Źródło: Facebook.com/Luxoft.Poland

Najlepsi pracownicy nie przestaną być jednak kuszeni. Dlatego nie ma na co czekać. Jeżeli nie podejmujesz aktywności wizerunkowej jako pracodawca, pozostawiasz konkurencji teren, który może zawłaszczyć w bardzo krótkim czasie. Będziesz mieć wtedy wrażenie, że wszyscy wokół mówią tylko o jej działaniach. I prawdopodobnie będziesz mieć rację.

Jeżeli masz jednak solidne podstawy, aby twierdzić, że jesteś świetnym pracodawcą, nie miej pretensji do świata. Lepiej zadaj sobie jedno pytanie: co z tego, że jestem świetnym pracodawcą, jeżeli nikt o tym nie wie?