Próbowaliście kiedyś zdefiniować szefa, pracę i jej wartość? Mam dla Was małą próbkę.

Szef to „niepotrzebny człowiek, który nic nie potrafi i zmusza wszystkich do pracy”. Praca to „prymitywny sposób spędzania wolnego czasu”. Jej rzeczywistą wartość poznaje się w gimnazjum i liceum, a później „przy pierwszej wypłacie w kraju. Jednostkami pracy są wtedy: grosze, kopniaki, frajer, półdarmo. Niektórym dane jest poznać rzeczywistą wartość pracy – w dolarach, rublach, euro”. Nie są to opisy mojego autorstwa, ale kwiatki, na które można trafić przeglądając Nonsensopedię, polską encyklopedię humoru. Jej twórcy zaznaczają, iż „najbardziej nonsensowne jest to, co jest w zasadzie prawdziwe. Prawdziwe zaś często bywa tak nonsensowne, że zawarcie tego tutaj byłoby uznane za szczyt szczytów”.

O Nonsensopedii i ogólnie przyjętym narzekaniu na pracę i przełożonych pomyślałam dzisiaj po zobaczeniu filmu promocyjnego australijskiego serwisu pracy InsideTrak. W „Australia’s Worst Boss” jest archetyp złego szefa i złego miejsca pracy. Nadęty, spocony i odpychający gbur oprowadza nowego pracownika po firmie. Ma nieśmieszne żarty i rzuca terminami branżowymi, których nie rozumie. Mówi, co mu ślina na język przyniesie. Sekretarka go nie znosi, a on sam w towarzystwie kobiet ma problem z trzymaniem rąk przy sobie. W firmie nikt nikogo nie szanuje, w towarzystwie nowej osoby trzeba jednak zadbać o pozory.

Nie pozwól, aby to przydarzyło się Tobie. Końcowe hasło z „Australia’s Worst Boss” brzmi po polsku trochę jak marzenie ściętej głowy. A polskie marzenia – te z dziś i sprzed dziesięciu lat – przeanalizowało na zlecenie „POLITYKI” TNS Polska . Z badania wynika m.in., że dziś marzymy coraz rzadziej. Dekadę temu najważniejszym polskim marzeniem było posiadanie lub utrzymanie jakiejkolwiek pracy. W następnej kolejności śniliśmy o większych pieniądzach i o zdrowiu. Dziś na czele priorytetów plasują się zdrowie i lepsze pieniądze. Praca spadła na trzecią pozycję. Ale nie byle jaka tylko dobrze płatna, godniejsza, bardziej opłacalna. Jakakolwiek praca jest dopiero na 7 miejscu na  liście polskich marzeń.

Co wspólnego mają hasła w Nonsensopedii, „Australia’s Worst Boss” i badanie marzeń Polaków?  Są to kolejne przykłady na to, że nawet jeżeli zła praca nie przydarza się wszystkim, to o złych doświadczeniach w pracy ciągle mówią internauci. I że coraz częściej marzą o lepszej.

Jest to ważny sygnał dla firm i powinien mieć on swoje odzwierciedlenie w komunikacji rekrutacyjnej. W działaniach z zakresu employer branding i candidate experience nie chodzi wcale o rozmach i gadżety. Wystarczy wsłuchać się w dyskusje naszych pracowników i potencjalnych kandydatów. Budowanie wyjątkowych doświadczeń z marką pracodawcy zaczyna się dla nich od normalności w miejscu pracy.  A normalność to przecież wzajemny szacunek i fair play, kompetentni pracownicy i szefowie, kultura osobista i koleżeństwo. „This is where the magic happens”.

Źródło: www.zuchrysuje.pl/